Lustro w przedpokoju
Lustro w przedpokoju zawsze było o pół sekundy spóźnione. Nikt poza mną tego nie widział, więc przestałem o tym mówić.
Zauważyłem to pierwszy raz w marcu. Poprawiłem kołnierz, a on w lustrze poprawił go chwilę później, jakby musiał najpierw sprawdzić, czy na pewno tego chcę. Od tamtej pory wychodzę z domu tyłem.
Matka mówi, że jestem zmęczony. Ma rację, jestem. Ale ona też nie patrzy w to lustro, a kiedy przechodzi obok, przyspiesza kroku.
Wczoraj stałem przed nim dłużej niż zwykle. Nie ruszałem się. On też nie. Staliśmy tak, dwóch ludzi, z których jeden czeka, aż drugi się zdradzi.
Nie wiem, który z nas mrugnął pierwszy.
To tekst przykładowy, wstawiony na czas projektowania tej sekcji.